„Trochę wspomnień”

 


Roztoczyła się nasa miejscowość
W pod beskidzkiej przepiyknej kotlinie
Haw Zbójnicko na chałupy spoziro
To znów Luboń we mgiełce se ginie.

Spoźrys, widzis stond Tatry wysokie
Babiom Góre w śniegowej kosuli
Tu Cie syćko zadziwić wnet moze
Sum smyrecków Twom boleś utuli….

Tym góralskim akcentem chciałabym zaprosić do 6-36 Środowiskowego Hufca Pracy w Skomielnej Białej. Miejscowość ta to górska wieś położona w województwie małopolskim, powiecie myślenickim, gminie Lubień na południowych stokach Lubonia Wielkiego, na skrzyżowaniu dróg z Krakowa do Zakopanego i z Wadowic do Nowego Sącza. Wieś, która słynie nie tylko z tego, że tu tragicznie zginął Henryk Łasak – trener, kolarz,
a jego imię  nosi tutejsze gimnazjum. To tutaj przed laty w 1999 na mocy Zarządzenia Komendanta Wojewódzkiego Zdzisława Bajraka został powołany Środowiskowego Hufiec Pracy, który prężnie działa w oparciu o środowisko lokalne pełniąc funkcję instytucji wychowawczej i opiekuńczo - profilaktycznej przeznaczonej dla młodzieży tej najbardziej potrzebującej. Jednak zanim hufiec w Skomielnej Białej stał się placówką znaczącą, liczącą 212 uczestników kształcących się w 16-tu zawodach, trzeba było wsparcia i pomocy wielu ludzi dobrej woli, którzy nie szczędzili pracy i zaangażowania. W życiu człowieka nic nie dzieje się przez przypadek. Wszystko ma swój sens  i znaczenie. Sprawy i rzeczy, które nas dotyczą, ludzi, których spotykamy wreszcie cel naszej drogi zawodowej. Był rok 1996. O działalności Hufców Pracy dowiedziałam się zupełnie przypadkiem, gdy jeden z pracodawców pan R. Macioł powiedział mi, że ówczesna Wojewódzka Komenda OHP w Nowym Sączu poszukuje osoby na stanowisko komendanta do hufca w Skomielnej Białej.
Nie zastanawiałam się długo, mając już dziewięcio-letnie doświadczenie pracy z dziećmi i młodzieżą stwierdziłam, że jest to wyzwanie właśnie dla mnie. Byłam pewna, że dam radę nowym obowiązkom. Pojechałam na rozmowę do Nowego Sącza do Wojewódzkiego Komendanta Józefa Citaka, któremu  opowiadałam o dotychczasowej pracy. Szczególną uwagę zwróciłam na harcerstwo, bo było to moje „oczko w głowie” – będąc instruktorem prowadziłam drużynę harcerską.
Zostałam przyjęta na stanowisko komendanta. Powoli wciągnęłam się w działalność hufca, bardzo podobała mi się atmosfera panująca w OHP, życzliwość ludzi z Nowego Sącza, a zarazem docenienie przez przełożonych, możliwość realizacji  nowych zadań, współpraca z ciekawymi ludźmi nie tylko ze środowiska, ale i potrzeba ciągłego wykonywania nowych rzeczy. W tym czasie hufiec dochodzący liczył 35 uczestników, którzy odbywali praktykę u  pana R. Macioł w zawodzie mechanik pojazdów samochodowych. W tym też zakładzie znajdowała się siedziba hufca. Mieliśmy wspólne pomieszczenie z instruktorem nauki zawodu i pracodawcą. Wychowawcą była pani A. Macioł.
Jeżdżąc na narady do komendy dowiedziałam się o możliwości otwarcia w Skomielnej Białej jednostki dla młodzieży poszukującej pracy – Filii Młodzieżowego Biura Pracy i Klubu Pracy. Pojawiła się możliwość integracji uczestników OHP i młodzieży lokalnej, która uczestniczyłaby w zajęciach, sesjach, spotkaniach i pracach krótkoterminowych. Pojawił się też problem, gdzie  ulokować filię. Poprosiłam o współpracę dyrektora miwjscowej Szkoły Podstawowej, który na mocy umowy użyczenia pozwolił mi organizować zajęcia w budynku szkoły. Pojawiła się spora grupa młodych, aktywnych ludzi, którzy zainteresowani byli pośrednictwem pracy, poradnictwem zawodowym, a także organizacją przedsięwzięć środowiskowych, dyskotek, wycieczek itp. Był klub dyskusyjny, klub filmowy i niekończące się rozmowy.
Powoli wokół Filii Młodzieżowego Biura Pracy zaczęło rozwijać się życie kulturalne młodzieży, które było tak „uśpione” w naszej wsi. O działalności na rzecz młodych ludzi zaczęto mówić w różnych kręgach, a ja zrozumiałam jak bardzo ważna jest ich aktywność poparta różnymi działaniami. W tym też czasie Krajowy Urząd Pracy przesłał dla naszych potrzeb telewizor, wideo, kamerę i ksero. Wszyscy cieszyliśmy się z tego sprzętu. Pojawił się jednak problem, gdzie to umieścić. W szkole mieliśmy do dyspozycji malutką salę, u pracodawcy nie było miejsca, a z roku na rok przybywało nowych zainteresowanych, którzy również chcieli kształcić młodzież w ramach hufca. Zaczęłam myśleć o nowym lokum, rozmawiałam z władzami gminy, ze strażakami, z księdzem, osobami prywatnymi, aby zorganizować takie miejsce, gdzie młodzież hufca i lokalna mogłaby przyjść, rozwijać swoje zainteresowania, uzdolnienia, realizować swoje pomysły i aktywność. Równocześnie dojrzewała we mnie myśl stworzenia Środowiskowego Hufca Pracy. Widziałam potrzebę istnienia takiego hufca i możliwości jego rozwoju. Dodatkowy argument widziałam w lokalizacji hufca na terenie wiejskim, gdzie nie było Domu Kultury, ani żadnego ośrodka rozwoju dla młodych ludzi. Zbierałam opinię różnych ludzi, także ówczesnych władz oświatowych.Wszyscy potwierdzali potrzebę utworzenia Środowiskowego Hufca Pracy jako placówki oświatowo – wychowawczej, profilaktycznej, gdzie młodzież mogłaby się kształcić,  rozwijać, spędzać swój wolny czas. Jednak znalezienie lokum na siedzibę hufca okazało się niemożliwe. Gdy zrozumiałam, że nikt nie użyczy mi bezpłatnie budynku dla potrzeb młodzieży (a taki był warunek komendy) postanowiłam wyremontować stary drewniany budynek, który dostałam właśnie od swojej babci. Nie było to łatwe zadanie, budynek był stary, zniszczony dach, drzwi, podłogi były zgnite, nie było zaplecza sanitarnego,  a całość stanowiła izba i kuchnia – dwa małe pomieszczenia. Ja jednak wzięłam sobie wyremontowanie go za punkt honoru. Wiedziałam jednak, że nie będzie to łatwe i że sama sobie nie poradzę. Zwróciłam się o finansowe wsparcie do Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Gminie Lubień. Dostałam fundusze na założenie okien, wymianę drzwi i przygotowanie sanitariatów w zamian obiecałam, że wyremontowany dom użyczę na 10 lat i stworzę świetlicę środowiskową dla dzieci. Początki były bardzo trudne, musiałam bardzo dobitnie uświadomić komisji, że cel który chce realizować jest słuszny. Miałam to szczęście, że Wójt Gminy Lubień pan Henryk Migacz popierał moje działania. Wszystkie prace remontowe wykonywał mój mąż społecznie z pomocą naszych sponsorów i młodzieży środowiskowej. Wszyscy byli bardzo zaangażowani. Remont nie skończył się na wymianie okien i przygotowaniu sanitariatów. Wraz z mężem stwierdziliśmy, że musimy stworzyć godne miejsce dla wszystkich. Z własnych środków finansowych poszerzyliśmy budynek, wymieniliśmy dach i uzyskaliśmy dodatkowe pomieszczenie. Wreszcie dzięki ogromnej pracy kadry, zaangażowaniu całej rodziny i innych ludzi dobrej woli stworzyliśmy potrzebną dla wszystkich bazę lokalową.
Małopolski Wojewódzki Komendant OHP p. Zdzisław Bajrak po uzyskaniu zgody Komendy Głównej OHP zarządzeniem powołał w miejsce istniejącego dochodzącego hufca 24-6D, 6-36 Środowiskowy Hufiec Pracy. Komenda zakupiła stoliki i krzesła. Praktycznie od czerwca 1999 roku budynek mojej babci stał się miejscem młodzieży, miejscem którego brakowało w Skomielnej Białej. Wokół „Babcinego Domku” zaczęło tętnić życie. Młodzież przychodząca do niego ustalała i planowała kolejne przedsięwzięcia, zadania, akcje i ani się nie spostrzegliśmy, a mieliśmy bardzo wielu sprzymierzeńców, sponsorów ludzi dobrej woli, którzy wspierali nas finansowo i rzeczowo podczas naszych działań. Zrozumieliśmy, że tylko dobra współpraca pozwoli nam utwierdzić swoją pozycję w środowisku przyczyni się do dalszego rozwoju i wszechstronnego działania. Pełni energii i siły rozpoczęliśmy rekrutację uczestników na rok szkoleniowy 2000/2001. zorganizowaliśmy pierwsze duże programy dla dzieci i młodzieży w okresie ferii „Zima 2000” – 170 uczestników, w okresie wakacji „Na wsi też można odpocząć” dla 180 uczestników. Po wakacjach realizowaliśmy program „Profilaktyka uzależnień”, „Ekoturystyka”. Były bezpłatne wycieczki, wyjazdy do nowo otwartego Parku Wodnego w Krakowie, festyn rodzinny, zajęcia świetlicowe w budynku hufca, kursy j. angielskiego.  Wszystkie przedsięwzięcia  możliwe były dzięki wsparciu i dofinansowaniu z Komendy Głównej OHP i Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Fundacji Rozwoju Regionu Rabka, Wójta Gminy Lubień.
Z przekazanych środków finansowych wyposażyliśmy świetlicę, zakupiliśmy komputery do pracy kadry i uczestników. Nawiązaliśmy również współpracę z ówczesnym Zarządem Gminy Lubień dotyczącą dofinansowania sprzątania przez uczestników wyznaczonych terenów Skomielnej Białej. W zamian za pracę uczestnicy mieli dofinansowane wycieczki, zakupione ubrania robocze i pokryte koszty działalności kulturalno – oświatowej.
W kolejne lata wchodziliśmy również wielkimi krokami, wychodząc naprzeciw młodzieży, i pracodawcom realizując kolejne programy i przedsięwzięcia. Doskonała kadra hufca, bardzo dobra współpraca z przełożonymi w Wojewódzkiej Komendzie w Krakowie jak również władzami gminy i środowiskiem lokalnym pozwoliła nam pewniej realizować plany i zamierzenia. Z roku na rok zwiększaliśmy stan liczebności uczestników, pozyskiwaliśmy nowych pracodawców i miejsce pracy. Wychowaliśmy kolejne młode pokolenia, od których niejednokrotnie słyszeliśmy słowo dziękuję.
To nie przypadek, że kiedyś usłyszałam słowa – OHP… to sens i cel mojego życia, którego drogowskazem są słowa Antoniego Czechowa „Człowiek kimkolwiek by był, powinien pracować, pracować w pocie czoła. Bo tylko w tym, tylko w tym zawiera się cel jego życia. Wszystkie jego radości.”


Marta Augustyn – Komendant 6-36 ŚHP Skomielna Biała

 

Ilość odsłon:
© 2018 MWK OHP