„Koleje pewnej znajomości”
 



Wrzesień, kolejny rok szkoleniowy. Znowu dzień uroczysty. W progu Ośrodka raz po raz pojawiały się nowe uczestniczki (wówczas Ośrodek był totalnie sfeminizowany). Na niektórych twarzach „nowych” malowało się przerażenie, wszyscy spoglądali na siebie z ciekawością i niepewnością. Wśród tego małego tłumu była też ONA. Mała, drobna, z burzą jasnych, długich włosów, na pozór nic specjalnego. Ręce w kieszeni i trochę butne spojrzenie, jakby chciała powiedzieć „nie tykać”. Zresztą początki zawsze tak wyglądają, poznawanie czasem po omacku, szukanie wspólnych ścieżek, badanie reakcji. Godziny rozmów i czas spędzany razem zrobiły swoje. ONA mówiła, ja słuchałam – taka rola, poznawałam coraz więcej faktów: że ojciec popełnił samobójstwo, że matka pije, że bracia idą swoją drogą, że nauczyła się dbać o siebie, że ciężko. Czasem myślałam: ale fart , że trafiła do nas. Na początku chciała tylko mieć odrobinę spokoju, ciepłą wodę i prąd, jakiś tam zawód, a co potem, się zobaczy. Mijały miesiące, a nam było jakoś  tak blisko, coraz bliżej do siebie. Czasem wzdychała: ech szkoda, że pani... Przyszedł taki okres, że przestała jeździć do domu. Okazało się, że nie ma pieniędzy, matka przepija jej rentę po ojcu. Wspólnie z kuratorem rodzinnym pospieszyłyśmy z pomocą. Wyrokiem sądu zostałam JEJ kuratorem do zarządu nad majątkiem. Wtedy ja mówiłam, ONA słuchała, że trzeba te pieniążki wydawać z głową, że może trochę uzbieramy, bo kurs kiedyś się skończy, że może jak się uda znaleźć pracę, jakaś szkoła? Coraz częściej wspominała, że szkoła chętnie, że jakoś się ułoży. Gdy zamykała za sobą drzwi Ośrodka płakałyśmy, zapewniałyśmy- „nie zapomnę...”
Mijały lata. Ja wciąż w tej samej pracy, wciąż słucham, a Ona ? Skończyła technikum ekonomiczne, zdała maturę, ma pracę (to nic, że nie zawsze satysfakcjonuje), jest na tzw.  swoim, ogólnie jest szczęśliwa. Dzwoni do mnie i chwali się: kupiłam sobie nowy mebelek, byłam na wycieczce, mam psa.... lub płacze: zmarła moja mama, brat choruje... lub też pisze w SMS-ie: idą święta, przyjeżdżam... W ten sposób to nasze „Nie zapomnę” trwa, niedawno usłyszałam: ech dobrze, że pani.....


Małgorzata Pasternak – wychowawca  6-5 OSiW Lanckorona
 

Ilość odsłon:
© 2018 MWK OHP