„WŁADEK”
 


Władysław Sowa - to człowiek, któremu chcę poświęcić te wspomnienia. Władek był pionierem OHP na terenie Małopolski, a zwłaszcza Sądecczyzny. Życiorys jego jest bardzo bogaty, bujny i ciekawy. Można by nim obdzielić kilka innych osób. O dokonaniach zawodowych Władka Sowy  wspomnę w miarę możliwości krótko, gdyż bardziej chcę się skoncentrować na tym , jakim był?

Już w roku 1960, jako pracownik Komitetu Powiatowego ZMS, zajmował się sprawami Ochotniczych Hufców Pracy, prowadząc werbunek na terenie powiatu nowosądeckiego
do powstających hufców na Śląsku i w Oświęcimiu, w tym do istniejącej już tam Zasadniczej Szkoły Budowlanej OHP. W latach 1961-1962 zorganizował pierwszy w Nowym Sączu, dochodzący hufiec pracy dla 27 chłopców zatrudnionych w : Przedsiębiorstwie Budownictwa Terenowego, Miejskim Przedsiębiorstwie Remontowo-Budowlanym i Powiatowym Przedsiębiorstwie Budowlanym, a pod koniec roku 1962 przy Rejonowym Przedsiębiorstwie Melioracyjnym na potrzeby melioracji gruntów w powiecie nowosądeckim.

Pracownikiem etatowym OHP został 1 kwietnia 1963 roku. Musiał jednak zostawić rodzinny Nowy Sącz i wyjechać na Śląsk.  Pełnił tam funkcje zastępcy komendanta  21-Ochotniczego Hufca Pracy w Leszczynach k. Rybnika , a następnie w 24- OHP w Gliwicach.

W sierpniu 1965 zorganizował i kierował 45-OHP w Górce k. Trzebini  który w maju 1966 został przeniesiony na ul. Rydla w Krakowie. Zajęty obowiązkami służbowymi był rzadkim gościem w Nowym Sączu, gdzie zostawił żonę z dwójką małych dzieci. Kiedy więc otrzymał zgodę na zamieszkanie z rodziną na terenie krakowskiego  hufca, natychmiast ją sprowadził.

W roku 1966 w OHP zaszły zmiany organizacyjne, powstały bowiem Komendy Zgrupowań OHP ZMS i ZMW: Śląska, Pomorska i Warszawska  / nie było jeszcze komend wojewódzkich/. Krakowski Hufiec  został częścią Zgrupowania Warszawskiego.

Rok 1968. Władek został oddelegowany przez Komendę Zgrupowania do pracy w hufcu zagranicznym. Z grupą młodzieży która odbyła służbę wojskową w OHP wyjechał
do Czechosłowacji na budowę cukrowni w Hrohov Tynec, a jego rodzina wróciła do Nowego Sącza.

Jesień 1968. Po powrocie do kraju Władek otrzymał polecenie objęcia kierownictwa 143 OHP w Olkuszu. Znowu zmienił miejsce zamieszkania i pracy.

W 1969 roku zorganizował 142 OHP w Sławkowie. Młodzież kierowanego przez niego przez 3 lata  hufca pracowała na rzecz Zakładów Wyrobów z Drutu i cieszyła się dużym szacunkiem wśród załogi i społeczności lokalnej.

Rok 1972. Będąc jeszcze komendantem hufca w Sławkowie, Władek podejmuje negocjacje
z dyrekcją Nowosądeckiego Przedsiębiorstwa Budowlanego dotyczące warunków utworzenia hufca w Krynicy, na bazie istniejącego hotelu robotniczego. Ma już dosyć tułaczki
po świecie, życia bez rodziny, a szansy powrotu w rodzinne strony, jaka się nadarzyła nie chce zaprzepaścić. W działaniach tych wspierał Władka prowadzący także „tułacze” OHP-owskie życie, pochodzący z okolic Nowego Sącza por. Marian Chowaniec, zatrudniony
w komendzie olkuskiego hufca, późniejszy zastępca komendanta WK OHP w Nowy Sączu.

Kwiecień 1972. Rozmowy z dyrektorem NPB zakończyły się pomyślnie, gdyż umowa
o działalność hufca w Krynicy została podpisana, więc „z doskoku” , kierując hufcem
w Sławkowie, Władek rozpoczął nabór do nowego hufca, pokonując wielokrotnie trasę Sławków- Nowy Sącz- Krynica swą słynną Panonią.
Z rekrutacją uporał się szybko. Jeszcze w tym samym miesiącu pożegnał z żalem gościnny Sławków i objął kierownictwo krynickiego hufca, do którego zgłosiła się młodzież z miasta Tarnowa i okolic, a także z powiatu nowosądeckiego.

I tak w Krynicy powstał pierwszy stacjonarny OHP na Sądecczyźnie zlokalizowany przy ul. Rewolucji Październikowej 9, któremu nadano numer 8-16 OHP, a Władysław Sowa jako jego założyciel i komendant, powrócił po wielu latach w rodzinne strony, gdzie się wychował i spędził młodzieńcze lata.

Kiedy ostatnio wspominaliśmy Władka w gronie kolegów , przypomniała się nam pewna  anegdota. Otóż pewnego zimowego dnia przyjechał on do pracy swoim motocyklem, a był to dzień mroźny. Wszyscy czekają, aż Władek wejdzie do biura, a jego długo, za długo nie widać. Któryś z kolegów zaniepokojony wyszedł na korytarz i po chwili wybuchnął gromkim śmiechem, bo Władek stał przy kaloryferze i wyglądał dosyć komicznie. Jego sumiaste wąsy były białe i sterczały na boki od mrozu, a gęste brwi były mocno oszronione. Otóż Władek się aklimatyzował, chciał  „odtajać”, ale koledzy darzący go sympatią i znając jego poczucie humoru, przekomarzali się, że najbardziej się bał, iż mu wąsy i brwi odpadną.

Czerwiec 1972. Na mocy Uchwały RM z 30.06.1972 r. zakończyły działalność Zgrupowania OHP i utworzono Komendy Wojewódzkie OHP. Powstała Komenda Wojewódzka OHP
w Krakowie.

Rok 1973. Pomimo, trudnych początków krynicki stacjonarny OHP urósł do stanu ponad 100 junaków, a Władek jest komendantem i jedynym członkiem kadry, gdyż jego zastępca
ze względu na chorobę odszedł z pracy. Na dodatek sam cierpi na chorobę wrzodową żołądka i dwunastnicy, powinien się więc poddać leczeniu szpitalnemu. Komenda Wojewódzka OHP w Krakowie, do której zwrócił się z prośbą o zatrudnienie lub oddelegowanie pracownika,
z uwagi na braki kadrowe, nie udzieliła pomocy, więc zdecydował się z konieczności
na leczenie ambulatoryjne. Czy mogłem zostawić 102 ludzi bez opieki? – pytał retorycznie.
Taki był Władek Sowa.
Łudził się wracając w rodzinne strony i organizując hufiec w Krynicy, że będzie miał więcej czasu dla rodziny, dla siebie, ale na razie nic z tego nie wyszło, bo czasu wciąż brakowało.
Ale jeszcze w czasie leczenia sytuacja kadrowa uległa poprawie, gdyż udało mu się znaleźć zastępcę Henryka Bobaka, a następnie przyszedł do pracy jeszcze jeden zastępca  Wiktor Zgiera.

Lato 1973. Na wniosek Nowosądeckiego Przedsiębiorstwa Budowlanego powstaje w Nowym Sączu filia krynickiego OHP, a z uwagi na zwiększający się stan hufca, został zatrudniony jeszcze jeden zastępca k-ta HP  Piotr, Edward Dziedzina. 20 junaków zakwaterowano
w baraku przy ul. Strzeleckiej w Nowym Sączu, których jednak ze względu na bardzo złe warunki sanitarne przeniesiono przed zimą , z powrotem do budynku hufca w Krynicy.

Rok 1974. Podział krynickiego hufca pracy na 2 samodzielne 100 osobowe  jednostki organizacyjne tj: 33-16 OHP w Krynicy oraz 8-16 OHP w Nowym Sączu, który zakwaterowano przy ul. Królowej Jadwigi 37.
Organizatorem i komendantem sądeckiego OHP zostaje Władysław Sowa, a zastępcą k-ta Piotr Edward Dziedzina.

Limanowa czerwiec  1975. Na limanowskim rynku odbyło się uroczyste ślubowanie junaków 
z  hufców: zakopiańskiego, krynickiego, limanowskiego i dwóch sądeckich HP.

Nowy Sącz  październik 1975. Powstała Komenda Wojewódzka OHP w Nowym Sączu, która dysponowała w tym czasie 5 hufcami stacjonarnymi tj.  24-1OHP w Zakopanem, 24-4 OHP w Krynicy,  24-5 OHP w Limanowej , 24-2 OHP w Nowym Sączu przy ul. Królowej Jadwigi i 24-3 OHP przy ul. Sienkiewicza, także w Nowym Sączu, a w niedługim czasie utworzono hufce stacjonarne w Nowym Targu, Gorlicach i w Czorsztynie. W/w  hufce zostały wymienione w kolejności ich powstania.

Kwiecień 1977. Władysław Sowa obejmuje stanowisko komendanta 24-3 OHP w Nowym Sączu przy ul. Sienkiewicza i pełni tę funkcję do roku 1982, kiedy to na jego bazie utworzono Oddział Obrony Cywilnej OHP.  W hufcu tym miałem  zaszczyt pracować z Władkiem. Byłem jego zastępcą ds. szkolenia obronnego przez okres 5 lat. Miałem możliwość poznać Władka w różnych sytuacjach. Jestem mu bardzo wdzięczny za to jakim był człowiekiem
i szefem. Ale o tym jaki był w pracy i prywatnie, napiszę dalej.

Sierpień 1982. Władek otrzymuje polecenie zorganizowania stacjonarnego OHP dla junaków z różnych hufców, aby dać im możliwość kontynuacji i ukończenia rozpoczętej szkoły podstawowej lub zawodowej. Na bazie swego „ starego” hufca przy ul. Królowej Jadwigi zorganizował 24-5 OHP, który działał tylko 1 rok, po czym z końcem sierpnia 1983 roku został rozwiązany. Był to ostatni stacjonarny OHP na terenie województwa nowosądeckiego, umożliwiający zaliczenie szkolenia obronnego, a tym samym służby wojskowej
i równocześnie ukończenie szkoły podstawowej lub zawodowej, W ten sposób przysłowiowe koło się zamknęło. Komendant Władysław Sowa w roku 1973 utworzył pierwszy stacjonarny HP w Krynicy, a po 10 latach czyli w 1983 roku zakończył działalność ostatniego stacjonarnego HP na terenie Sądecczyzny . A więc „zapalił” i „zgasił” światło dla tego typu hufców pracy na Sądecczyźnie.

Rok 1984. Władysław Sowa utworzył Hufiec Pracy tzw. dochodzący przy Spółdzielni Mieszkaniowej „BESKID” / późniejsze Społeczne Przedsiębiorstwo Budowlane/ w Nowym Sączu, którego siedziba mieściła się przy ul. Bielowickiej / obecnie Jana Pawła II/. W roku 1985, po rozwiązaniu SPB, biuro komendy w/w OHP przeniesiono do Parafii MBN przy ul. Królowej Jadwigi. Władek był komendantem w/w hufca do momentu przejścia na emeryturę w roku 1995.
Potem jeszcze przez kilka lat pracował w w/w hufcu jako wychowawca.

Reasumując dokonania zawodowe Władka , który zorganizował 5 stacjonarnych oraz 3 dochodzące hufce pracy i kierował 10 jednostkami organizacyjnymi OHP, a ponadto pracował w 2  śląskich hufcach stacjonarnych jako zastępca komendanta hufca,  trzeba uznać że był „tytanem” pracy i  wyrazić wielkie  uznanie dla jego zdolności organizatorskich
i dowódczych.

Władek był człowiekiem bardzo wrażliwym na krzywdę ludzką, chorobę i biedę. Nie ważne czy dotyczyła ona młodzieży, czy podległych pracowników, kolegów i koleżanek, czy też osób całkiem obcych. Wiele razy widziałem jak się wzruszał, a nawet płakał. Zawsze chciał pomóc, działał konsekwentnie i nie dbał o to, że się narazi  przełożonym, różnym władzom
w tym czynnikom politycznym.

Tak było w roku 1978, kiedy objął kierownictwo 24-3 OHP w Nowym Sączu. Junacy pracowali po 8 godzin dziennie, niezależnie czy szli w tym dniu do szkoły wieczorowej, czy nie. Wracali z pracy po godz. 15 , jedli obiad i na kilka godzin udawali się na zajęcia szkolne w Zasadniczej Szkole Zawodowej lub Podstawowym Studium Zawodowym. Władek przyglądał się temu jakiś czas i zażądał od przedsiębiorstwa skrócenia junakom godzin pracy w dniach nauki szkolnej. Pomimo ostrych protestów dyrekcji PBK i oburzenia na Władka nawet organizacji partyjnej Kombinatu i miasta , skrócono godziny pracy junakom.
W tamtych czasach, pomimo innych realiów i ustroju politycznego , przedsiębiorstwa także często broniły swoich interesów i oszczędzały na junakach, a więc bywało kiepskie wyżywienie, złe warunki zakwaterowania i marna płaca. Kadra hufca musiała walczyć
o godziwe warunki bytowe i pracy dla podopiecznych.  Oczywiście nie wszędzie tak było.
W naszym hufcu warunki zakwaterowania i wyżywienie były dobre.

Albo inne wspomnienie. Władek nie pozostawał obojętny gdy ktoś, zwłaszcza słabszy był krzywdzony czy szykanowany.
Do naszego hufca zgłaszała się młodzież głównie ze wsi, z powiatów nowosądeckiego
i limanowskiego. Bywali też chłopcy często wystraszeni, zahukani, zagubieni. Wykorzystywali to miejscowi cwaniacy, chuligani, zaczepiając ich często bez powodu, ot tak  „za wygląd”. Były to grupy kilku, a nawet kilkunastoosobowe. W związku ze skargami junaków, zaniepokojeni o ich bezpieczeństwo, udaliśmy się z komendantem Władkiem Sową do ówczesnego komendanta  miejskiego MO z prośbą, o zwiększenie patroli w godzinach wieczornych na ulicach, którymi junacy wracali ze szkoły.
Te nasze działania nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów. Zdarzyło się ,  pewnego wieczoru, że grupa rozzuchwalonych łobuzów, ścigając naszych junaków przybiegła za nimi aż pod drzwi wejściowe  hufca. Władek, który akurat pełnił dyżur, słysząc krzyki wybiegł
z biura, chwycił znienacka za klapy najbardziej aktywnego i krewkiego  napastnika, kazał dyżurnym zatrzasnąć drzwi, zaciągnął  go do biura, zamknął się z nim sam na sam, na dość długi czas. Pozostaje tajemnicą jakich argumentów i perswazji użył, ale sytuacja się znacznie poprawiła i napaści ustały na pewien czas. Władek w młodości trenował boks w klubie. Może właśnie to pomogło? Znał też ojca winowajcy.

Przypominam sobie, że w latach 1978-1982  z inicjatywy Komendanta Władka Sowy zostały ufundowane 3 książeczki mieszkaniowe dla dzieci z Państwowego Domu Dziecka
i Pogotowia Opiekuńczego w Nowym Sączu, ze środków pieniężnych wypracowanych przez junaków hufca w czasie wolnym, gromadzonych na specjalnych książeczkach oszczędnościowych i  wręczone tym dzieciom na uroczystych apelach. Jakież to były wzruszające chwile dla nas kadry i dla młodzieży.

Wydarzenia te i wiele innych zostały zresztą utrwalone w kronice 24-3 OHP z lat 1974-1982, zachowanej po likwidacji stacjonarnych OHP w 1983 roku. Właśnie  dzięki  Władka  zapobiegliwości. W swoim  niewielkim M3 przechował wiele pamiątek, starych fotografii, proporczyków, znaczków, dokumentów oraz 2 kroniki 24-3 OHP z lat 70 i 80, w tym
1 turystyczną. Kiedy przestał pracować, zaprosił mnie pewnego dnia do siebie i przekazał część z tych pamiątek, w tym w/w kroniki i stare zdjęcia, które znajdują się obecnie w 6-33 ŚHP w Nowym Sączu. Pozostałe jeszcze po mężu pamiątki, tj. fotografie, medale, znaczki , odznaki OHP oraz  wydawnictwa i zbiór dokumentów OHP z 1965 roku przekazała mi niedawno jego żona Barbara, celem wykorzystania w związku z jubileuszem 55- lecia OHP. Wypożyczyła również  „Moje wspomnienia ” spisane przez Władka w roku 1983 z okazji 25- lecia OHP, wyrażając zgodę na ich wykorzystanie. Zostały one  nagrodzone w konkursie „RODOWÓD” zorganizowanym przez „ŻYCIE OHP” i tam też wydrukowane w roku 1984.
Z dużym zainteresowaniem  oglądali koledzy i koleżanki stare fotografie, czytali stare, pożółkłe dokumenty i wspomnienia. Są one zarazem odbiciem zmian , transformacji
i przeobrażeń jakim podlegały OHP w okresie lat 1960- 1990.

Zawsze można było liczyć na jego szczere współczucie i wsparcie. Sam tego doświadczyłem wielokrotnie, zwłaszcza w czasie ciężkiej choroby i śmierci mojej żony.
Jako przełożony, komendant hufca, dawał nam przykład ofiarności i poświęcenia w pracy.  Nie hamował chęci działania swoich podwładnych, chętnie korzystał z pomysłów i udzielał wsparcia w ich realizacji.
Władek był tzw. „ złotą rączką”. Pamiętam jak osobiście urządzał, a następnie czyścił , pielęgnował duże i piękne akwaria które stały w holu hufca przy ul. Sienkiewicza w Nowym Sączu, jak „chuchał i dmuchał” na każde żyjątko, rybkę czy roślinkę. Ile godzin spędził
w dymie wypalając w drewnie napisy, wykonując patery czyli ozdobne drewniane talerze, inkrustowane metalem. Żadnej pracy się nie wstydził dając nam podwładnym i młodzieży przykład. Nie zapomnę jego „Syrenki”, przy której sam  wykonywał prawie wszystkie prace, czyniąc  z niej prawdziwe cacko, jak na tamte czasy.

Bardzo kochał zwierzęta, a zwłaszcza psy, toteż kiedy znalazł takie zwierzę porzucone, chore lub potrącone przez samochód na drodze zawsze zatrzymywał się, zabierał do domu lub hufca, zawoził do weterynarza, a potem opiekował się nim dopóty, dopóki nie znalazł kogoś,  kto to zwierzę zaadoptował. Przypominam sobie kilka takich przypadków, a w jednym ja sam dałem mu się namówić, aby wziąć do domu potrąconą przez auto suczkę, uratowaną przez niego.
 
Był towarzyski i lubił i potrafił się bawić. Nie zapomnę jak wspólnie z żoną Barbarą,  którą zapraszał na uroczystości, jakie obchodziliśmy w hufcu, oczywiście na tę część nieoficjalną- towarzyską,  a to Dzień Nauczyciela, Święto LWP,  ślubowanie junackie, rozpoczęcie
i zakończenie roku szkolnego, pożegnanie junaków odchodzących do rezerwy, Dzień Kobiet,  „sypali” dowcipami, a wiodła w tym prym zwłaszcza Pani Barbara, która zawsze w zanadrzu miała swój notesik z kawałami. Nie samym chlebem i pracą człowiek żyje, więc i my też się nieźle bawiliśmy.

Komendant Władysław Sowa za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej i działalność społeczną był wyróżniony odznaczeniami państwowymi: Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi, różnymi medalami i odznaczeniami organizacyjnymi i resortowymi. Szczególnie cenił sobie przyznane mu przez KG OHP  medale : 25lecia OHP, 30 lecia OHP i 45 lecia OHP. W roku 1983, z okazji 25 lecia OHP, Władek został wpisany do Księgi Honorowej Ochotniczych Hufców Pracy.

Największą jednak satysfakcję odczuwał  z faktu, że pomógł tak wielu młodym ludziom w ich starcie życiowym, poprzez umożliwienie zdobycia  fachu, wykształcenia, a także rozwoju zainteresowań, zaspokajania potrzeb kulturalnych oraz poszerzenia horyzontów myślowych.

Władysław Sowa przepracował w Ochotniczych Hufcach Pracy 44 lata. Zmarł w dniu
1 kwietnia 2008 roku. Dokładnie 5 lat temu.


Piotr Urbański- wychowawca 6-33 ŚHP w Nowym Sączu

 

Ilość odsłon:
© 2018 MWK OHP