„MARYSIA”
 

 

Ta opowieść zaczyna się prawie 17 lat temu, podobnie,  jak wiele przytoczonych na tej stronie historii. Jest więc młoda osoba po studiach, mająca poczucie misji do spełnienia, z mnóstwem energii i pomysłów, chcąca zbawiać świat… Podczas poszukiwań pierwszej pracy zupełnie  przypadkiem trafia na giełdę pracy, gdzie Ochotnicze Hufce Pracy rekrutują wychowawców młodzieży. Składa podanie, po kilku tygodniach zostaje zaproszona na rozmowę  i dostaje pracę.  Pierwsze tygodnie i miesiące to frustracja i rozczarowanie. Marzenia i oczekiwania twardo zderzają się z rzeczywistością, bo okazuje się, że podopieczni wcale nie są znów tacy chętni do współpracy. Wciąż się spóźniają do szkoły, nie przychodzą na praktykę, nie chcą rzucić palenia, mimo prowadzonych pogadanek. Należało zweryfikować priorytety – zacząć słuchać, obserwować i pomagać na tyle, na ile dzieci sobie pozwolą i zrobić to w taki sposób, żeby było to dla nich ciekawe i atrakcyjne.Wśród dziesiątek absolwentów szczególnie zapamiętałam kilkoro. Na przykład Marysię (imię zmienione) z niewielkiego miasteczka w Małopolsce. Dziewczyna grzeczna, ale zupełnie wycofana, mająca trudności z funkcjonowaniem w grupie i problemy z nauką. Jeździła na spotkania, które organizowałam kilka razy w roku. Każdą wolną chwilę spędzałyśmy na rozmowach. Za którymś razem poprosiła o pomoc – okazało się, że jest ofiarą molestowania seksualnego ze strony członka rodziny. Omówiłyśmy warianty postępowania (była już wówczas pełnoletnia), wybrała jeden z nich. Zaczęłyśmy go realizować, przy dużym wsparciu wychowawców hufca. Dzięki wszechstronnej pomocy, jaką wówczas otrzymała tak ze strony Ochotniczych Hufców Pracy jak i innych instytucji, ale głównie własnej determinacji, dzisiaj jest kobietą znającą własną wartość, mającą udaną rodzinę. Skończyła szkołę zawodową, uzupełniła wykształcenie na poziomie średnim i jest szczęśliwa, choć nie brak w jej życiu trudnych przeżyć. Gdy przejeżdżam przez to miasteczko, spotykamy się, a wtedy zawsze Marysia wspomina, że Ochotnicze Hufce Pracy uratowały jej przyszłość.Dziś jestem w zupełnie innym miejscu swojego życia, robię inne, „ważne” rzeczy, ale prawdziwy sens mojej pracy nadała właśnie Marysia.

 

Jolanta Król- Komendant 6-5 ŚHP Kraków
 

Ilość odsłon:
© 2018 MWK OHP